O autentyczności i byciu ważnym
- Iwona Martynowska

- 11 paź 2018
- 2 minut(y) czytania

Ogłoszono wyniki konkursu na Nauczyciela Roku. Usłyszałam, jak w krótkim wywiadzie zwycięzca mówił o tym, że w jego zawodzie ważne jest - i owszem - ciekawe przekazania wiedzy, zainteresowanie tematem, ale istotę stanowi umiejętność budowania atmosfery sprzyjającej uczeniu. Stwarzanie warunków, w których każdy uczeń z osoba, doświadcza tego, że jest naprawdę ważny. Takie proste i takie trudne zarazem.
Cudownie byłoby otaczać się w życiu ludźmi, którzy potrafią obdarować nas takim prezentem. W pracy, na ulicy, w domu. Ludźmi, w obecności których czujemy, że to co myślimy, mówimy ma znaczenie. Dlaczego tak niewielu potrafi prawdziwie okazać szacunek, zrozumienie i akceptację? Dlaczego tak rzadko będąc w relacjach zawodowych czy prywatnych uskrzydla nas niewiarygodnie przyjemna myśl: czuję się ważna – wysłuchana, zrozumiana, nie osądzona.
Może dlatego, że nie możemy obdarzać innych tym, czego sami nie posiadamy? Abym mogła ofiarować komuś całkowitą uwagę, bezwarunkową akceptację i zrozumienie, muszę być prawdziwie pogodzona z samą sobą. Autentyczna i spójna. W tym co robię, jak żyję. Zawsze i wszędzie bez względu na okoliczności. Bez względu na to gdzie i z kim, bez maski. Autentyczność – lub jej brak z łatwością wyczuwamy u innych. A jeśli obnażymy „dwie twarze”, tracimy zaufanie. Działa to w obie strony. Może więc warto doskonalić w sobie umiejętność „bycia ze sobą w zgodzie”? Postawę akceptacji wobec siebie i innych?
Jak? Poprzez poznawanie siebie i tego jak odbieram innych i wpływam na nich. Może już dziś, odpowiadając sobie samemu na pytanie: Czy daję odczuć ludziom, z którymi przebywam na co dzień że są ważni? Tacy jacy są – ze swoimi słabościami, popełnianymi błędami, niedoskonałościami? Akceptowani bezwarunkowo? Co mogę zmienić w swoim zachowaniu aby tak było?
Warto spróbować i doświadczyć tego, co może wydarzyć się dalej.



Komentarze