Mamy tylko chwile…
- Iwona Martynowska

- 31 maj 2020
- 1 minut(y) czytania

Można wieczorem. Albo rankiem. Bez różnicy. Można i w środku dnia. Tym lepiej. Byle go poczuć. Można wsłuchując się w znajomą melodię albo odkrywając dźwięki debiutanckiego singla. Byle go doświadczyć. Można siedząc na leciwej już kanapie, na łące pełnej kwitnących traw albo w lesie na zamszonym pniu spróchniałego drzewa. Byle się zatrzymać i poczuć w sobie zachwyt.
Po co? No właśnie po co? Dobre pytanie.
A po co właściwie już o świcie klikasz z pasją w klawiaturę telefonu, by błyskawicznie dotrzeć do wszystkich newsów? Po co biegniesz ze spotkania na spotkanie, a w chwili przerwy wdajesz się w słowną potyczkę ze znanym wszystkim „siewcą spiskowych teorii”. Po co pozwalasz, aby w każdej sekundzie w Twojej głowie rozkwitało nowe MUSZĘ, POWINNAM i NIE DAM RADY? Po co pielęgnujesz w sobie lęk i bezradność?
Czym chcesz się karmić i po co?
Czym wypełnisz swoje najbliższe pół godziny?
A jak w chciałbyś, aby wyglądał Twój jutrzejszy dzień?
Może zaczniesz go nietypowo i razem z Kubą Badachem zaśpiewasz „Kiedy budzimy się od nowa czas zaczyna biec. Tworzymy świat. Niepowtarzalny smak tej samej kromki życia”.
Czemu nie? Ja się zachwycam.



Komentarze